Czy interesują Cię miejsca, w których straszy? Jeśli tak, to wcale nie musisz szukać ich daleko. Czasem wystarczy wyjść za próg domu, żeby znaleźć coś naprawdę interesującego. Przekonaj się sam i ruszaj na zwiedzanie!

Upiorny szpital

Chociaż duchy ze swoich osobistych względów szczególnie upodobały sobie zamki, na mapie ich domostw są również inne miejsca. Jednym z nich jest opuszczony szpital w Lasku Złotoryjskim w Legnicy. Kompleks ten cieszy się wielkim zainteresowaniem śmiałków, którzy szukają przygód. Został założony przed II Wojną Światową na zlecenie III Rzeszy. Mówi się, że w świetnie wyposażonej i nowoczesnej placówce przeprowadzano tajemnicze, budzące grozę eksperymenty. Po zakończeniu wojny, szpital przeszedł w ręce Związku Radzieckiego, a wraz z 1993 rokiem zupełnie opustoszał. Pogłosek na temat tego miejsca jest dużo, jedna z nich mówi o tunelu wychodzącym z piwnic kompleksu, który dociera do dworca kolejowego i centrum miasta.

Nawiedzona warownia

Miejsca, w których straszy, przyciągają turystów, i nic dziwnego. Tajemniczość kusi i działa na wyobraźnię, dlatego taką popularnością cieszy się zamek Czocha, w miejscowości Sucha. Ponoć po zachodzie słońca słychać jęki oraz szepty niosące się po zamkowych korytarzach. Rozpaczliwe wołanie i płacz da się słyszeć ze studni. Wiele osób, pracujących na zamku twierdzi, że czuło czyjąś obecność lub niewidzialne palce, zaciskające się na ich ramionach.

Żeby zrozumieć te zjawiska, należy poznać historię warowni. 300 lat temu budowla należała do Joachima von Nostitza oraz jego żony Ulrike. Mąż po powrocie z wojennej wyprawy dowiedział się, że jego ukochana dopuściła się zdrady, a ponadto urodziła dziecko swojego kochanka. Owładnięty furią Joachim kazał zamurować malca w ścianie, a swą żonę wrzucić do studni, gdzie przyszło jej skonać.

Miejsca, w których straszy, czyli Dolny Śląsk

Zjawy nagminnie pojawiają się na Dolnym Śląsku, nie omijając również jego stolicy. Dziwne rzeczy mają miejsce Hotelu Tumskim. Jeden z gości hotelowych opisał to, czego udało mu się dowiedzieć od pracowników hotelu. Podobno nieraz samoistnie odkręcała się woda, i to we wszystkich pokojach, nagle przenikał niepokój wraz z niewytłumaczalnym chłodem, a po korytarzu słychać, jak ktoś się przechadza, mimo że nie ma na nim nikogo.

Legenda mówi, że niegdyś do miasta zajechał szlachcic, który chciał zainwestować swój majątek. Niestety Wrocław nie był wówczas spokojny, a nawet stał się niebezpieczny dla mieszkańców i inwestorów przez różne niepokoje. Szlachcic w obawie przed utratą majątku zamurował swój skarb w młynie Magdalena. Chociaż zginął, nadal strzeże swojego majątku, niepokojąc tym hotelowych gości.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here